Szafka w pokoju dziecka powoli zapełnia się pudełkami, z których część otwierano raz, a część nigdy nie doczekała się pierwszej partii. Wielu rodziców zna to uczucie, bo kupno gry wydaje się prostym sposobem na wspieranie rozwoju, jednak samo pudełko na półce niewiele zmienia. Gry edukacyjne zaczynają działać dopiero wtedy, gdy stają się częścią codzienności, a dorosły wie, jak z nich korzystać i jak reagować, kiedy coś idzie nie po jego myśli. Poniżej znajdziesz sprawdzone sposoby na to, jak wprowadzić granie do rodzinnego rytmu, poradzić sobie z niechęcią dziecka i wykorzystać zabawę jako wsparcie nauki lub terapii.
Zanim kupisz kolejną grę – przejrzyj domowe zasoby
Pierwszy krok często nie wymaga żadnych wydatków. W wielu domach leżą gry, które dziecko odrzuciło, bo były dla niego za trudne w momencie zakupu, a dziś mogą okazać się w sam raz. Inne z kolei przestały cieszyć, bo zabrakło do nich towarzystwa albo zaginęła połowa elementów. Krótki przegląd pozwala odkryć, co faktycznie jest w użyciu, a czego brakuje. Warto przeprowadzić go według prostego schematu:
- Wyjmij wszystkie gry i sprawdź, czy są kompletne.
- Odłóż na bok te, z których dziecko już wyrosło, i rozważ przekazanie ich młodszym kuzynom lub przedszkolu.
- Zrób osobny stosik gier, które były zbyt trudne, i spróbuj wrócić do nich za kilka tygodni.
- Zanotuj, jakich umiejętności nie ćwiczy żadna z posiadanych gier.
- Pozostałe pudełka ustaw w miejscu, do którego dziecko ma swobodny dostęp.
Ostatni punkt ma większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Gry schowane wysoko w szafie są dla dziecka praktycznie niewidoczne, natomiast te leżące na niskiej półce same zapraszają do zabawy.
Co zrobić, gdy dziecko nie ma ochoty grać?
Bywa, że rodzic z entuzjazmem rozkłada planszę, a maluch po dwóch ruchach odchodzi od stołu. Przyczyn takiego zachowania może być kilka i zwykle nie świadczą one o tym, że gra jest zła. Czasem dziecko jest zmęczone, czasem nie rozumie zasad, a czasem po prostu źle znosi przegrywanie.
W takiej sytuacji pomaga skrócenie rozgrywki do kilku minut i uproszczenie reguł. Dobrym pomysłem bywa też zamiana ról, kiedy to dziecko tłumaczy zasady dorosłemu, nawet jeśli robi to po swojemu. Dzięki temu czuje się kompetentne, a nie egzaminowane. Jeśli problemem jest przegrana, sprawdzają się gry kooperacyjne, w których wszyscy uczestnicy wspólnie walczą z planszą, a nie ze sobą nawzajem.
Weźmy przykład pięcioletniego Antka, który płakał po każdej przegranej partii memory. Rodzice przez pewien czas grali z nim w wersji „wspólnej”, w której cała rodzina zbierała pary do jednej puli i mierzyła czas. Po kilku tygodniach chłopiec sam poprosił o powrót do klasycznych zasad. Nie każde dziecko zareaguje w ten sam sposób, ale taka elastyczność często daje mu czas na oswojenie emocji.
Rodzeństwo w różnym wieku przy jednym stole
Wspólna gra starszego i młodszego dziecka to częste źródło konfliktów. Starszak się nudzi, młodszy nie nadąża, a rodzic próbuje godzić obie strony. Zamiast rezygnować z rodzinnego grania, można wprowadzić proste modyfikacje, które wyrównują szanse. Kilka takich rozwiązań przedstawia poniższa tabela:
| Trudność | Możliwe rozwiązanie |
|---|---|
| młodsze dziecko nie umie czytać | starsze rodzeństwo pełni rolę lektora i czyta pytania na głos |
| starsze dziecko wygrywa za każdym razem | młodszy gracz dostaje dodatkowy rzut kostką lub przewagę na starcie |
| zasady są zbyt rozbudowane dla młodszego | dzieci grają w parze, tworząc jedną drużynę |
| różne zainteresowania rodzeństwa | dzieci na zmianę decydują, w co gra cała rodzina |
Takie zmiany warto ustalić przed rozpoczęciem gry i przedstawić je jako normalną część zabawy, a nie jako taryfę ulgową. Dzięki temu młodsze dziecko nie czuje się gorsze, a starsze uczy się odpowiedzialności i cierpliwości.
Gry dydaktyczne dla dzieci zrobione w domu
Nie każda pomoc musi pochodzić ze sklepu. Proste gry dydaktyczne dla dzieci można przygotować z kartonu, flamastrów i kilku nakrętek, a wspólne ich tworzenie samo w sobie jest wartościową zabawą. Domowe pomysły, które dobrze się sprawdzają, to na przykład:
- karty z sylabami do układania wyrazów, wycięte z tektury;
- plansza z polami, na których trzeba wykonać działanie matematyczne, zanim przesunie się pionek;
- loteryjka z obrazkami wyciętymi ze starych katalogów;
- gra w skojarzenia, w której każdy kolejny gracz dopowiada słowo związane z poprzednim;
- domowe domino z kolorami lub kształtami narysowanymi na kartonikach.
Gry własnej roboty mają jeszcze jedną zaletę, bo łatwo je zmieniać w miarę postępów dziecka. Gdy maluch opanuje dodawanie do dziesięciu, wystarczy dopisać trudniejsze działania. Z czasem przyda się jednak także gotowa gra o dopracowanej mechanice i trwałych elementach. Przegląd różnych rodzajów pomocy, które pomagają zorientować się w dostępnych możliwościach, znajdziesz tutaj, przy czym zanim zdecydujesz się na zakup, warto wrócić do notatek z domowego przeglądu i sprawdzić, jakiej umiejętności faktycznie brakuje.
Domowe wsparcie terapii
Dzieci uczęszczające na zajęcia z logopedą, psychologiem czy terapeutą integracji sensorycznej często otrzymują zalecenia do pracy w domu. W takich przypadkach dobrze sprawdzają się gry terapeutyczne, które pozwalają ćwiczyć konkretne umiejętności w formie przyjemnej dla malucha, bez poczucia, że odrabia on kolejne zadanie.
Najlepiej, gdy gry terapeutyczne dla dzieci dobiera lub zatwierdza specjalista prowadzący terapię, bo wie on, na jakim etapie jest dziecko i które ćwiczenia przyniosą mu korzyść. Rodzic może zapytać terapeutę o konkretne tytuły, a także o to, jak często i jak długo grać. Często okazuje się, że nawet znana gra planszowa, rozegrana z nieco zmienionymi zasadami, świetnie wspiera ćwiczenie wymowy, koncentracji czy rozpoznawania emocji.
Przydaje się też krótka informacja zwrotna dla specjalisty. Kilka zdań o tym, co dziecku szło dobrze, a co sprawiało trudność, pomaga terapeucie lepiej planować kolejne zajęcia.
Mały plan na najbliższy tydzień
Zamiast od razu wprowadzać rewolucję, warto zacząć od drobnej zmiany. Można wybrać dwie lub trzy gry z domowej półki i ustalić stałą porę, na przykład kwadrans po kolacji w poniedziałki, środy i piątki. Regularność w krótkich dawkach daje zwykle więcej niż długie, sporadyczne sesje, które męczą dziecko i dorosłych. Po tygodniu dobrze jest zastanowić się, która gra wywołała najwięcej radości, a która wymaga modyfikacji. Takie obserwacje podpowiedzą, w jakim kierunku iść dalej i czy faktycznie potrzebna jest nowa gra, czy raczej inny sposób grania w te, które już są w domu.